Tutaj powinien być opis

Wilkasy. Ubrany w koszulę z żorżety chimeryczny Jerzy rzężącym rzęchem jedzie do college’u

Regionalny Konkurs Ortograficzny „Gżegżółka” mimo obchodzonego już XVI-lecia zadyszki jeszcze nie dostał i ma się coraz lepiej. Świadczyła o tym rekordowa frekwencja aż 11 drużyn ze wszystkich szkół miasta i gminy Giżycko oraz placówek z Kruklanek i Rydzewa. W piątek w sali widowiskowej Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji 33 zawodników sprawdzało swą znajomość zasad polskiej ortografii. Tekst dyktanda młodzież oceniła jako dosyć trudny, lecz dała sobie z nim radę. Jednak lekko nie było, gdyż naszpikowany był takimi wyrazami, które mogą przerazić przeciętnego zjadacza chleba. Indywidualnie palma pierwszeństwa przypadła Weronice Słabińskiej z SP Rydzewo, drużynowo na najwyższym stopniu podium znalazła się drużyna podstawówki z Wilkas.

Pomysłodawcą „Gżegżółki” jest emerytowany nauczyciel z Wilkas Adam Janecki. W rolę lektora i przewodniczącej jury wcieliła się wieloletnia nauczycielka języka polskiego Irena Sekścińska-Kozioł. Jej zdaniem umiejętność poprawnego pisania człowiek ma zakorzenioną w sobie, co wynika z dużej liczby przeczytanych książek. Czytanie wzbogaca nie tylko nasze słownictwo, ale też poprawia pisownię. Dlatego zdarza się, że uczeń klasy VI napisze tekst lepiej niż ośmioklasista. Tak było i w Wilkasach, gdzie szóstoklasiście z SP nr 3 w Giżycku Kacprowi Serkisowi zabrakło naprawdę niewiele i w gronie 32 konkurentów zakończył swój udział w konkursie na miejscu IV. W przerwie czas uczestnikom umiliła wokalistka GOKiR Lidia Jurowska. Na najlepszych czekały medale oraz okolicznościowe statuetki, które trafiły w ręce trzech czołowych ekip. Każdy powrócił do domu z atrakcyjnym kubkiem z podobizną kormorana, maskotki Gminy Giżycko.
grupowe_mini.jpgDyktando było bardzo trudne, ale przecież o to chodzi, gdyż proste niczego nie uczą. Fajnie, że z takim uczniowie się zmierzyli – mówiła Irena Sekścińska-Kozioł. – Największe kłopoty mieli, jak zawsze, z wyrazami złożonymi. My nie umiemy ich pisać, przykładem wyrażenie co niemiara. Nie łatwiej było również z wyrazami anglojęzycznymi, które zadomowiły się w naszej polszczyźnie, więc musimy ich używać, jak np. billboard. Problemy sprawiły też słowa handryczyć się czy żorżeta, dlatego warto sięgnąć co jakiś czas do słownika ortograficznego.
Przewodnicząca jury chciała podziękować młodzieży i nauczycielom za chęć udziału w tego typu imprezach, gdyż czasami zapominamy o plastycznym, prawidłowym pisaniu w języku polskim i jesteśmy już tak przyzwyczajeni do swoich smartfonów i laptopów, że o znakach diakrytycznych zupełnie nie myślimy.

ZŁOTA DZIESIĄTKA DYKTANDA "GŻEGŻÓŁKA 2019"
I miejsce: Weronika Słabińska – SP Rydzewo
II miejsce: Paweł Sacharczuk – SP Bystry
III miejsce: Igor Ejdys – SP nr 1 w Giżycku
IV miejsce: Kacper Serkis – SP nr 3 z Oddziałami Integracyjnymi w Giżycku
V miejsce: Julia Koc – SP nr 7 w Giżycku
VI miejsce: Weronika Tymiec – SP Wilkasy
VII miejsce: Mateusz Wałuto – SP Wilkasy
VIII miejsce: Gabriel Świętojański – SP nr 7 w Giżycku
IX miejsce: Bartosz Dubielak – SP nr 4 w Giżycku
X miejsce: Gabriela Jachimowicz – SP Upałty

KLASYFIKACJA DRUŻYNOWA
I miejsce: Szkoła Podstawowa Wilkasy
II miejsce: Szkoła Podstawowa nr 4 w Giżycku
III miejsce: Szkoła Podstawowa nr 7 w Giżycku

TEKST DYKTANDA

Chimeryczny Jerzy był inżynierem. Dbał o swój prestiż, więc ubierał się na co dzień we wzorzyste koszule z żorżety. U jednych budziło to niesmak, u innych porażające przerażenie i podejrzenia, że jest ograniczony umysłowo. Stanowił przykład żądnego sławy chłopka-roztropka, który hipnotycznym spojrzeniem bałamucił zuchwale i niepostrzeżenie kobiety. Jednocześnie był wierny żonie, supermodelce reklamującej na billboardach hot dogi. Jej połączone agrafką trzy minifotki nosił zawsze na sercu.
W weekendy jeździł rzężącym rzęchem do college’u dla kamerdynerów. Uczył się w nim parzenia herbaty, chodzenia w prążkowanej liberii, grzecznego otwierania drzwi na oścież i leczenia arystokratycznej chandry. Czasami dorabiał sobie jako trener młodzieżowej drużyny piłkarskiej. Jego chłopcy, dokładnie cała dwudziestkapiątka wybrańców, wierzgali zawzięcie nóżkami i ćwiczyli co niemiara. Jerzy obiecał im w nagrodę wycieczkę do stolicy Anglii i zwiedzanie Mostu Londyńskiego, a ponadto na Gwiazdkę, czyli na święta, wspaniałą eskapadę na Wyspę Bożego Narodzenia. Właśnie dlatego młodzi piłkarze nie handryczyli się z ukochanym Jurasem, lecz wniebogłosy wychwalali trenera wszech czasów. Mieli rację, bo Juras zaiste był cool.
dr hab. Jarosław Liberek, mgr Sebastian Surendra
Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu