00_186previewjpg [600x400]

 

Znakomita polska pływaczka Otylia Jędrzejczak gościła w miniony weekend na terenie gminy Giżycko. Z tej okazji spotkali się z nią w tawernie Dezeta wójt Andrzej Sieroński i wicewójt Tomasz Juszkiewicz wręczając bukiet róż oraz pamiątkowe gadżety. Starająca się o udział w Olimpiadzie Letniej w Londynie sportsmenka była zaskoczona znaczną liczbą realizowanych w gminie inwestycji. Jest wielka szansa, że przybędzie na oddanie do użytku jednej z nich.


Chodzi o budowę parku wodnego w Wilkasach, która ma zakończyć się w październiku tego roku. Mistrzyni świata z przyjemnością przyjęła zaproszenie do udziału w uroczystości, o ile odbędzie się jeszcze w tym roku, gdyż już w styczniu – zgodnie z kalendarzem przygotowań – wylatuje z kraju i powróci do niego dopiero po igrzyskach. Pływaczce bardzo spodobały się nasze tereny, liczy więc, że jeszcze będzie miała okazję wstąpić tutaj na dłużej. W wilkaskiej tawernie zamieniła także parę słów ze swoim dobrym znajomym, znanym aktorem Maciejem Zakościelnym, który na Mazurach przebywał już kolejny raz z rzędu.                                

 
ROZMOWA Z OTYLIĄ JĘDRZEJCZAK:

– Z czym kojarzą Ci się Mazury?
– Ze studenckim, letnim obozem zaliczeniowym w Pięknej Górze. Tak naprawdę jestem tu drugi raz w życiu, jednak jak podkreślam – cudze chwalimy, swego nie znamy. Jest to piękny teren i obiecuję sobie, że po Igrzyskach Olimpijskich, kiedy skończy się ten rok przygotowań i wszystko do czego dążę – przyjadę tutaj.
– Zjeździłaś kawał świata, a na Mazury nigdy nie było czasu?
– Mazury nie mają dla mnie obiektu treningowego i w te rejony nigdy nie wypuszczaliśmy się. Zawsze jeździłam tylko tam, gdzie były baseny, gdzie mieliśmy zgrupowania, bo życiowe wakacje mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. Dlatego ziemie te dotychczas były mi obce.
– Miałaś okazję pływać w jeziorach?
– Jestem osobą, która obawia się otwartych akwenów. Pomimo tego, że pływam zawodowo wiem, że woda jest olbrzymim żywiołem, więc czuję do niej wielki respekt i szacunek. Nigdy nie wypływam na jezioro sama, zawsze ktoś musi być ze mną. Jak mówią, przezorny zawsze ubezpieczony.
– Opowiada to zawodowiec, gdy tymczasem na Warmii i Mazurach rocznie notuje się kilkadziesiąt przypadków utonięć…
– Właśnie. To jest to, że ludzie są nierozważni, zarówno ci, którzy wchodzą do wody nocą, jak i w ciągu dnia. Nawet najbardziej spokojna woda, bez żadnej fali, może być dla nas zgubna. Nawet nie chodzi tu o alkohol, ale sam skurcz, zdenerwowanie czy panika, wszystko się może zdarzyć. Potrafię pływać, a mimo to nadal mam szacunek do wody.
– Za trzy miesiące kończy się plebiscyt na siedem światowych cudów natury. Czy miałaś już okazję zagłosować na Mazury?
– Właśnie dowiedziałam się, jaki jest numer i dziś na pewno wyślę sms-a. Jak powiedziałam, Mazury to wspaniałe miejsce i na pewno tutaj wrócę, tym bardziej, że mam tu swoich bliskich znajomych, do których mogę przyjechać i miło spędzić czas.
– Co powiedziałabyś tym, którzy twierdzą, że ewentualna wygrana Mazur w plebiscycie sprawi, że zostaną one przez turystów zadeptane?
– Wydaje mi się, że w dalszym ciągu musimy promować nasz kraj. Mało osób wie, jak piękna jest Polska i piękno to częściej doceniają przybysze z zagranicy niż sami Polacy. Dlatego trzeba promować ziemie, na których żyjemy, mimo, że tego lata mamy tak niewiele słońca. Ale jest tu przecież jeszcze piękna jesień i piękna zima, a na Mazurach wszystkie pory roku wyglądają przecudnie. Jeżeli sami będziemy dbali o to, aby krainy tej nie zadeptać, to tego nie zrobimy. Wszystko zależy tylko od naszego podejścia. To my tworzymy różne obiekty, to my wycinamy drzewa i budujemy wieżowce, ale mam nadzieję, że na Mazurach to nie nastąpi.
– Jakie są Twoje najbliższe plany? Kibice na pewno ostrzą już apetyty na Twe sukcesy po dłuższej przerwie.
– To był pierwszy rok treningów po przerwie, lecz przez choroby zrobiło się z niego zaledwie pięć miesięcy systematycznej pracy. Pomimo tego jestem zadowolona z pierwszego kroku do przodu. Życie mnie nauczyło – szczególnie to sportowe – że trzeba iść małymi kroczkami, a nie brać wszystkiego garściami i doceniać to, co się ma. Pomalutku przesuwam się do przodu, a następny kroczek to Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Mam nadzieję, że wkrótce uzyskam minimum olimpijskie, do którego na mistrzostwach świata w Szanghaju zabrakło mi zaledwie 0,06 sekundy i spokojnie pojadę do Londynu. Będą to już czwarte moje igrzyska i myślę, że będą bardzo dobre.
– Krótko mówiąc, zapowiada się intensywna praca…   
– Ten rok poświęcam pracy i nic innego teraz nie będzie się dla mnie liczyło, nie będzie mnie więc w „Tańcu z gwiazdami” czy innych programach. Będę się odcinać od takich propozycji, uciekam i poświęcam się tylko temu, co z powrotem ma doprowadzić mnie na podium.
– Czy możemy liczyć na Twoją obecność przy otwarciu Parku Wodnego w Wilkasach? Zdaniem władz gminy obiekt już wkrótce będzie gotowy.  
– Obiecałam Panu wójtowi, że jeżeli wszystko dopasują do moich terminów, z przyjemnością tutaj się pojawię. Ten rok jest dla mnie szczególnie ważny, dlatego tym razem trzeba się do mnie dopasować.
                                                                                                                   
Rozmawiał: Waldemar Albowicz 

  

OTYLIA JĘDRZEJCZAK W TELEGRAFICZNYM SKRÓCIE:

otylia1jpg [150x117]

To urodzona 13 grudnia 1983 r. w Rudzie Śląskiej pływaczka, mistrzyni olimpijska, mistrzyni świata, mistrzyni Europy, trzykrotna rekordzistka świata, rekordzistka Europy oraz trzy razy wybierana najlepszym sportowcem Polski Swoją karierę pływacką zaczęła trenując w Pałacu Młodzieży w Katowicach. Specjalistka stylu motylkowego, szczególnie na dystansie 200 m, na którym na Igrzyskach w Atenach (2004) zdobyła złoty medal oraz dwukrotnie ustanowiła rekord świata: 4 sierpnia 2002 na Mistrzostwach Europy w Berlinie (wynikiem 2:05,78 min.), bijąc go 28 lipca 2005 na Mistrzostwach Świata w Montrealu (2:05,61 min.). W grudniu 2006 na Mistrzostwach Europy na krótkim basenie w Helsinkach, wygrywając złoty medal na tym dystansie ustanowiła rekord Europy (2:04,94 min.).W grudniu 2007 na Mistrzostwach Europy na krótkim basenie w Debreczynie zdobyła złoty medal ustanawiając rekord świata (2:03,53 min.). Zaliczana do grona najpopularniejszych sportowców Polski, od 2002 zajmuje czołowe lokaty w dorocznym plebiscycie „Przeglądu Sportowego”, w tym trzy razy pierwszą – w 2004, 2005 i 2006, dwukrotnie drugą – w 2002 i 2003 oraz trzecią w 2007. Przez dziennikarzy sportowych czasem żartobliwie nazywana Motylią. Pomaga charytatywnie dzieciom, m.in. sprzedała swój złoty medal na aukcji 19 grudnia 2004, za który uzyskała kwotę 257.550 zł, przekazaną później do Kliniki Onkologii i Hematologii we Wrocławiu, z pacjentami której utrzymuje kontakt.. W 2005 roku na gali „Viva Najpiękniejsi” uznano ją najpiękniejszą Polką za „złote serce i złote medale”. W 2006 roku  wystąpiła w teledysku do piosenki grupy Varius Manx „Tyle siły mam”. Dokładnie 28 marca 2008 roku Międzynarodowa Kapituła Orderu Uśmiechu przyznała jej Order Uśmiechu.

 

02jpg [300x200]  03jpg [300x200]  04jpg [300x200]

 

Foto: Waldemar Albowicz