00_324previewjpg [600x400]

 

Długo na to czekaliśmy, aż wreszcie! Po pasjonującej walce z gośćmi z Warszawy, zespołem Czołg AZS UW, reprezentanci Wichra Wilkasy odnieśli pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach II Ligi Siatkówki Mężczyzn. Przeważali przez całe spotkanie triumfując w nim bez straty seta 3:0 (25:20, 28:26, 25:17). Od początku dyktowali swoje warunki, jedynie pod koniec drugiej odsłony trochę się pogubili fundując kibicom prawdziwy horror. Ci odwdzięczyli się im wspaniałym wsparciem.


Od początku wiedzieliśmy, że lekko nie będzie. Wicher znalazł się bowiem w II lidze po raz pierwszy i to od razu w jednej z najsilniejszych grup. Mimo wysokich umiejętności graczy i wzmocnieniu ekipy czterema zawodnikami z Olsztyna przez pierwszych pięć kolejek byliśmy chłopcami do bicia. Choć nasi reprezentanci pokazali się naprawdę z dobrej strony, nie mogli ugrać więcej niż jednego seta. W minioną sobotę role się odwróciły i drużyna Czołgu musiała uznać wyższość teamu znad Niegocina. Siatkarze Uniwersytetu Warszawskiego nie potrafili znaleźć recepty na świetnie dysponowanych tego dnia beniaminków z gminy Giżycko. Już od rozpoczęcia meczu Wicher imponował umiejętnością gry zespołowej, pięknymi blokami oraz ładnym rozegraniem piłki. Goście z kolei psuli zagrywki, w ich szeregi wdała się nerwowość i przy stanie 7:12 niezadowolony z postawy podopiecznych trener Olaf Weker wprowadził pierwszą zmianę. Na krótko przyniosło to efekt, bo warszawianie zaczęli odrabiać straty, lecz po kilku minutach do głosu doszli ponownie gospodarze. Cały czas z trybun dopingowało ich grono kibiców wyposażonych w bębny, pałeczki oraz trąbki. Ich gromkie głosy nie milkły ani na chwilę i nawet po stracie punktu skandowali: „Chłopcy, nic się nie stało”.
Musieliśmy pomóc chłopakom, żeby odwrócić ten niekorzystny trend – przyznał w trakcie zmagań mieszkaniec Wilkas Józef Gondko. – Skrzyknęliśmy się więc i pojawiliśmy na sali przy Parku Wodnym silną ekipą. Nie mogliśmy zawieść naszych zawodników.
I faktycznie, niesieni okrzykami swoich kolegów gracze Wichra nie dali się stłamsić rywalom i zamknęli pierwszego seta pięknym wynikiem 25:20. Chociaż wydawało się, że uskrzydleni rezultatem i w drugiej odsłonie od razu uzyskają przewagę, pozwolili jednak dojść do głosu swoim przeciwnikom, którzy do rywalizacji w II lidze wrócili po roku przerwy. Walka trwała punkt za punkt. Przy stanie 10:10 nasi reprezentanci popisali się kilkoma pięknymi blokami i wydawało się, że rozpędem polecą dalej. Ale trener gości wprowadził kolejne dwie zmiany i po kilku atomowych zagrywkach Czołgu na tablicy wyników znów pojawił się remis (20:20). I wtedy zawodnicy zafundowali wszystkim prawdziwy horror. Grając z dużym poświęceniem zarówno jedni, jak i drudzy nie odpuszczali ani na chwilę. Gracze Wichra musieli wznieść się na wyżyny swoich umiejętności i rzutem na taśmę, po wielu ciekawych wymianach piłek, wynikiem 28:26 zakończyli drugie starcie. I wówczas z załamanych tą sytuacją rywali jakby uszło powietrze. Pogodzeni z losem w trzecim secie szybko pozwolili odskoczyć naszym reprezentantom na 10 punktów.
Nie mają żadnego pomysłu na grę – skomentował postawę warszawian miłośnik siatkówki Sławomir Kowalczyk z Wilkas. – To nie jest zespół na miarę II ligi, nie wiem, co tutaj robią.
Sytuacja nie zmieniła się do końca, więc już po godzinie i 13 minutach mogliśmy się cieszyć z upragnionego zwycięstwa. Wicher występuje w następującym składzie: Błażej Masłowski, Błażej Gujski, Wojciech Kędzierski, Karol Masiul, Mikołaj Pilecki, Adam Kowzowicz, Karol Zarębski, Maciej Budny, Radosław Mrozik, Kamil Lis, Grzegorz Sieroński, Kamil Starzewski, Bogusz Grabowski, Wojciech Zajączkowski, Mateusz Budny i Grzegorz Krzan. Kolejne dwa mecze zawodnicy z Wilkas zagrają u siebie: 6 listopada (wyjątkowo w środę) z ekipą GKS Stoczniowiec Gdańsk, 9 listopada (w sobotę) z zajmującym ostatnie miejsce w tabeli teamem Zawkrze Mława. Trzymamy kciuki i liczymy na następne sukcesy naszych graczy.                           Tekst i foto: Waldemar Albowicz


AKTUALNA TABELA (kliknij, aby pobrać!)